Jeżeli chciałbym odnaleźć początek mojej pasji musiałbym wrócić do roku 93 bo to już wtedy zapewne dostałem ją w genach po ojcu ale żeby to zrozumieć trzeba przedstawić jego historie....
Po ukończonej szkole mechanicznej trafia na obowiązkową służbę wojskową, długo się nie zastanawiając postanawia zostać kierowcą wojskowym i tu zaczyna się tak naprawdę kariera kierowcy gdyż własnie w wojsku robi uprawnienia na ciężarówkę i zaczyna jeździć Star-em ;) . Kilka lat po wojsku spędza na prowadzeniu sklepu meblowego...oczywiście nie siedzi za biurkiem to było zadanie matki, on miał swojego dostawczaka i jeździł po meble do Swarzędza. I tak w roku 93 pojawiam się Ja a ojciec w tajemnicy przed matką rozpoczyna kurs prawa jazdy na Ciągnik Siodłowy z Naczepą i tak po 1.5 roku kończy kompletowanie wszelkich uprawnień i pozwoleń. Niedziela popołudnie ojciec zaczyna pakować torbę...wchodzi mama i pyta co ty robisz?! I wtedy dowiaduje się że przez ten cały czas on robił prawo jazdy i inne potrzebne rzeczy do zostania "Driverem" zagradzając mu drogę wyjścia mówi " wybieraj albo żona i dzieci albo ciężarówki" jak myślicie co zrobił ? nic nie mówiąc sięgnął po torbę i wyszedł. Pojechał w pierwszą trasę do Szwecji.
Tak bardzo wciągnęły go ciężarówki, że był w stanie porzucić wszystko i zostać kierowcą.....to była jego pasja
i styl życia jaki chciał prowadzić. I teraz ja czuję to samo....jazda ciężarówką jest jedną z niewielu rzeczy które sprawiają mi tyle przyjemności, zawsze bolało mnie to że ludzie mnie z tego powodu wyśmiewają dlatego dziękuje tym, którzy potrafili to zrozumieć....


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz